- A ty kolego już idziesz, prawda? - wskazałem na drzwi.
- Taak, Clary mnie zabije jeśli znów nie wrócę na obiad. - westchnął ciężko.
- Żebym ja musiał pilnować twojego związku. - pokręciłem rozbawiony głową.
- Spadaj. - dla żartu popchnął mnie lekko. - Miło mi było cię poznać, cześć. - uśmiechnął się do Taigi, a ta odwzajemniła mu tym samym.
Pożegnał się jeszcze ze mną, Maxem i wyszedł, a ja zamknąłem za nim drzwi.
- I jak, może być? - spytałem przechodząc obok niej.
- Nie przesadzaj, bardzo dobra. - uśmiechnęła się lekko.
Odwzajemniłem gest i wszedłem do kuchni nalać sobie picia, wróciłem ze szklanką siadając przy stole.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz