piątek, 27 października 2017

Od Taigi

Spałam praktycznie, jak zabita. Było mi nawet wyjątkowo wygodnie. Obudził mnie cichy śmiech. Otworzyłam powieki i ujrzałam twarz Willa, pisnęła cicho, zaskoczona takim widokiem, przez co i on się obudził. Najwidoczniej w nocy musieliśmy jakoś się ułożyć, żeby było nam wygodniej.
- Wybacz - Wyszeptałam.
- No, no, a mówiliście, że jesteście tylko znajomymi - Emily skrzyżowała dłonie na piersi.
- To skomplikowane, zrozumiesz, jak dorośniesz - Odezwał się Will podnosząc się. Sama przeciągnęłam się. Rozglądając się po mieszkaniu. No nieźle wypiliśmy dwie butelki wina.
- Ta jasne - Prychnęła.
- Cemu kladnies mi dziewcyne? - Młody stanął obok nas z naburmuszoną miną, na co się cicho zaśmiałam.
- A może masz ochotę na naleśniki z czekoladą, karmelem i bananem? - Podniosłam jego brew, aby już się nie dąsał.
- Tak! Moja dziewcyna mi zlobi nalesniki! - Pokazał Willowi język i uciekł do kuchni.
- Ciężko będzie Ci się z tego wycofać - Pokiwał niedowierzająco głową
- Dam radę. Nie będziesz mieć nic przeciwko, jak zrobię śniadanie? Odwdzięczę się za przechowanie mnie na noc - Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Jeśli masz ochotę.
- To jak było coś? - Emily wyszczerzyła się, udałam tylko, że tego nie słyszę.
- Kto jeszcze chce naleśniki?

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon