czwartek, 26 października 2017

Od Taigi

Opadłam zmęczona na łóżko. Ostatni raz z nimi idę, zawsze to ja jestem najtrzeźwiejsza i wręcz odnoszę je do domów. Tylko, że jeśli i ja się upije to będzie katastrofa.
Rano obudziłam się wyjątkowo wcześnie. Jako, że łóżko miało wciąż moc przyciągania, wzięłam laptopa i zaczęłam przeglądać portale społecznościowe. Jeden artykuł był o włamaniu do sklepu, niedaleko klubu, a więc to było powodem tego hałasu. W sumie ciekawiło mnie co stało się z Willem. Nakarmiłam kota i w piżamie zajadałam się tostami, popijając je kawą. Zaraz trzeba będzie iść do roboty. Dobrze, że dzisiaj mam poranną zamianę. O tej godzinie, nie ma libacji, a ludzie przychodzą tylko na śniadania i kawę, ewentualnie jakieś ciasto. Wzięłam torbę ze swoimi rzeczami i uchyliłam nieco okno, aby czarny kocur, miał świeże powietrze. Chociaż znając jego to i tak jakimś cudem wyjdzie i przyjdzie wieczorem, jak zgłodnieje.
Weszłam do szatni, aby założyć uniform i zostawić swoje osobiste rzeczy. W pasie przepasałam czarny fartuch, a do kieszonki włożyłam mały notatnik i długopis. Kilka godzin zleciało szybko, jako że przysługuje nam dłuższa przerwa, to wykorzystałam ją, aby się najeść. Trzeba przyznać, że to najlepszy aspekt tej pracy. Można jeść tych pyszności ile się chce. Pod koniec pracy, przy jednym stoliku, zauważyłam znajomego chłopaka. Uśmiechnęłam się do niego miło. Siedział z jakimś mężczyzną, na oko starszy ode mnie o dobre 5 lat.
- Dzień dobry, czy Panowie wybrali już coś z naszej karty? - Zapytałam uprzejmie trzymając długopis przy białej kartce.
- Tak. Poproszę kawę, czarna sypana, bez cukru i jajecznice z bekonem, świeże? - Podniósł jedną brew, nie zmieniając swojego obojętnego wyrazu twarzy.
- Oczywiście, dania przygotowywane są na bieżąco - Zapewniłam, zapisując - A Dla Pana? - Spojrzałam na Willa. Cóż, nawet jeśli go znałam, to musiałam zachowywać się profesjonalnie.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon