- Słuchaj, jak będziesz czegoś szukać, to zajrzyj do nas szukają barmana. ie jest to trudna fucha, szef jest serio miły i akceptuje studia no i napiwki to druga wypłata - Zaśmiałam się cicho.
- Dzięki za propozycję - Uśmiechnął się.
- Nie ma sprawy. W razie czego powiedz, że Cię polecam, będziesz mieć większe szanse. Pa - Odwróciłam się widząc sklep.
- Czekaj - Zatrzymał mnie, na co przechyliłam głowę - Słuchaj... Może dasz mi swój numer? W razie jakbym chciał dopytać o pracę, czy coś.
- Pewnie - Wyciągnęłam telefon, pokazując mu na ekranie swój numer. - Jeśli nie będę w pracy, albo na uczelni to z pewnością odbiorą.
- Okej, no to cześć
Każde z nas poszło w swoim kierunku. Tak teraz myśląc, to do końca tygodnia mam pracę, a w weekend studia. Od początku chciałam iść na dzienne, ale fakt, że moi rodzice ledwo co wyrabiają z kasą, wolałam od nich nie ciągnąć. Zresztą, podobno zawsze lepiej być samodzielnym. Po zrobionych zakupach, jak najszybciej poszłam do mieszkania. Było jeszcze jasno, ale po co kusić los. Rozsiadłam się wygodnie na kanapie odpalając telewizor. Na moje kolana wskoczył kocur, układając się w wygodną pozycję. Westchnęłam cicho drapiąc go za uchem.
- Chyba czas się pouczyć - Stwierdziłam, patrząc na książki, które odstraszały. - Dobra, im szybciej tym mniej będę miała później.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz