- Rozumiem... - zapisałem wszystko w notatniku. - No dobrze, nie będziemy cię już męczyć pytaniami.
- Gdybyś może przypadkiem przypomniała sobie coś jeszcze, zadzwoń. - dodał mój znajomy.
Tai lekko skinęła głową, chłopak wyszedł a ja zostałem z nią jeszcze na chwilę. Złapałem ją lekko za rękę.
- Jak się czujesz? - zapytałem.
- Bywało lepiej. - przyznała.
Westchnąłem ciężko.
- Ta kobieta zmarła podczas operacji, chcieli wprowadzić ją w stan śpiączki i podłączyć do rspiratora, ale obrażenia wewnętrzne były zbyt rozległe... na korytarzu stoi jej mąż z synem, zgadnij kto musi im o tym powiedzieć... - drugą ręką wskazałem na siebie. - Praktyki pełną parą. - Westchnąłem. - Lekarz mówił że troszkę będziesz musiała tutaj poleżeć, ale później i tak będziesz potrzebowała kogoś do pomocy bo nie będziesz mogła wykonywać wszystkich czynności i w ogóle... dlatego pomyślałem, że mogłabyś zostać u mnie na ten czas... jeśli oczywiście byś chciała, dla mnie to na prawdę żaden problem.- Głaskałem lekko kciukiem jej dłoń, którą trzymałem.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz