- A Ty masz jakieś zwierzę? - Zapytał po chwili Will, widząc jak przypatruje się psiakowi. Skinęłam z uśmiechem głową.
- Mam czarnego kota. Trochę nieznośny, ale ogólnie bardzo kochany - Zaśmiałam się cicho.
- Kotecek? - Oczy małego chłopca powiększyły się radośnie.
- A no kotecek. To co idziemy na lody? Póki jest ładna pogoda - Wskazałam głową na niewielką kawiarenkę. Wszyscy się zgodzili. Każdy z nas zabrał niewielką porcję 3 smaków lodów. Wzięłam łyżeczkę i zaczęłam się zajadać swoim deserem z świeżymi owocami.
- A.... - Mały klon Willa uśmiechnął się niewinnie - A przyjdzies do mnie na kolacyjke? - Spojrzał na mnie z uśmiechem. Zawahałam się delikatnie.
- Zapraszasz mnie?
- Tak!
- To bardzo miłe, ale chyba Twój brat musi się na to zgodzić - Uśmiechnęłam się miło, ciężko było mi ukryć moje skołowanie.
- On ne musi, ja zapraszam - Ponownie pokazał kilka swoich ząbków, na co się roześmiałam.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz