Spojrzałam na swoją koszulkę spod której rzeczywiście wystawał kawałek bandaża. Westchnęłam cicho, starając się to jakoś ukryć.
- Nie tak łatwo samemu to zawiązać - Mruknęłam, na co jedynie się uśmiechnął.
- Przecież, wiesz, że Ci pomogę. Usiądź prosto i podnieść koszulkę - Nakazał siadając przodem do mnie. Niepewnie wypełniłam jego polecenie.
Najpierw odwiązał całość, po czym delikatnie zawiązał, zostawiając na końcu mają kokardkę.
- Chyba minąłeś się z fachem, powinieneś być lekarzem - Uśmiechnęłam się, zasłaniając swój brzuch.
- Jakoś nigdy to do mnie nie przemawiało - Wyjaśnił nie zamieniając wyrazu twarzy - Ładnie Ci się goi, jeszcze kilka dni i powinni Ci ściągać szwy
- Mam wizytę za tydzień, ale jakbym widziała wcześniej, że jest już dobrze, to mam się sama zgłosić- Wyjaśniłam - A jak wasze śledztwo? Wiecie już kto to był?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz