piątek, 27 października 2017

Od Taigi

Minęły spokojne dwa dni. Właśnie rozmawiałam z koleżanką z pracy, kiedy usłyszałyśmy krzyk na zewnątrz. Bez zastanowienia wybiegłam, aby zobaczyć o co chodzi. Na moje nieszczęście ktoś, kto zaatakował kobietę na ulicy, trafił również na mnie. Dopiero po kilku minutach, poczułam, że robi mi się słabo. Spojrzałam na swój brzuch. Biała koszula zamieniała się w krwistoczerwoną. Złapałam się w miejsce rany i oparłam o murek. Wszystkie głosy dochodziły do mnie, jak zza szyby.
Obudziło mnie rażące światło w oczy i głos mężczyzny.
- Witam, jest Pani w szpitalu, miałaś sporo szczęścia, nóż ominął wszystkie narządy. Pozostanie mała blizna, ale najważniejsze, że nie ma powikłań. Tylko zostanie Pani na obserwacji - Wyjaśnił, a do mnie wracały wspomnienia. No tak, w tym napadzie, nawet nie poczułam, że zostałam zraniona.
- A to druga kobieta? - Spojrzałam na niego pytająco.
- Nie miała tyle szczęścia - Westchnął. - Policja chce z Tobą porozmawiać, dasz radę? - Skinęłam głową i ułożyłam się wygodnie na poduszce. Delikatnie odsłoniłam swoje ciało. Podniosłam koszulkę i ujrzałam bandaż przebiegający przez cały brzuch, a więc mam szwy. Do środka weszło dwóch mężczyzn z czego jednym z nich był Will.
- Cześć Tai, wszystko okej? Lepiej Ci? - Zapytał od razu. Najwyraźniej mówił wcześniej, że mnie zna, bo jego kolega stanął nieco dalej.
- A więc jednak masz morderstwo - Mruknęłam, zasłaniając swój brzuch - Tak, miałam sporo szczęścia i ostrze przeszło bokiem.
- Muszę zadać Ci kilka pytań, jeśli oczywiście jesteś w stanie
- Pytaj... Tylko... Podasz mi wodę? Czuje się, jakbym była na jednym wielkim kacu - Burknęłam. Po opróżnieniu praktycznie całej butelki wody, zaczęliśmy moje przesłuchanie.
- Widziałaś napastnika?
- Tak i nie - Westchnęłam - Był to niewątpliwie mężczyzna, dobrze zbudowany, o głowę wyższe ode mnie, niestety twarzy nie widziałam, miał na sobie dosyć charakterystyczną maskę i kaptur.
- Jaka to była maska? - Zapisywał każde moje słowa.
- Podobna do Japońskich. Cała biała, kobieca, z czerwonymi ustami i czarnymi brwiami, a także niewielkimi zdobieniami na czole, takie wywijasy - Zrobiłam ruch dłonią, aby to dokładnie opisać. Obydwoje uśmiechnęli się pod nosem.
- Pamiętasz coś jeszcze? Takiego charakterystycznego? - Odezwał się jego kolega, na co oparłam się o poduszkę i wzięłam głęboki oddech.
- Może to dziwnie zabrzmi, ale pamiętam jego zapach. Był to dym, pomieszany z... Sama nie wiem czym, ale bardzo duszący.

? Trochę dramy xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon