czwartek, 26 października 2017

Od Willa

Kiedy zniknęła mi z oczu, ruszyłem w kierunku dochodzącego dźwięku. Zdawało mi się że im byłem bliżej, tym coraz gorzej to słyszałem. Trafiłem w jakąś uliczkę, gdzie było prawdopodobnie kilka małych sklepików, w jednym z nich paliło się dziwne światło, a w dodatku było wybite okno. Westchnąłem ciężko i rozejrzałem się, kamery były zdruzgotane - te w środku zapewne też, o ile w ogóle tam były. Sklepy nie wyglądały jakby dobrze im się powodziło, mógłbym nawet podejrzewać że zostały zamknięte jakiś czas temu. Uważając aby nie zranić się o szkło, wszedłem do środka i rozglądnąłem się, podążyłem w kierunku migającego światła. Przechodziłem ostrożnie i powoli pośród pustych półek, będąc gotowym na atak. Ku mojemu zdziwieniu niczego tutaj nie było, stanąłem w miejscu i jeszcze rozglądnąłem się. Miałem cholerne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Nie zdawałem sobie sprawy, co znajduje się zaraz za mną.
Nagle potwór skoczył na ziemię, chciałem szybko odskoczyć od niej, jednak potknąłem się o coś i upadłem na ziemię, chciałem podeprzeć się rękami, aby zamortyzować upadek wbiłem sobie w dłoń kawałek szkła, kiedy jeden z mrocznych zaczął się do mnie zbliżać, szybko potraktowałem ją ogniem, dzięki czemu ją przegoniłem.
Oddychałem szybko i niemiarowo, szybko wstałem i nieruchomo trzymając zranioną dłoń wróciłem do domu. Cholerne paskudztwa.

Tai?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon