Spojrzałam na chłopaka, który tylko siedział ze szklanką. Przełknęłam kawałek makaronu i oblizałam usta.
- A Ty nie jesz? - Przechyliłam głowę
- Już jadłem - Uśmiechnął się- Jak będziesz chciała dokładkę to mów, jeszcze trochę jest - Oburącz złapał za szklankę.
- To mi wystarczy. Wybacz, że Ci nie pomagam, ale jutro już będę do życia, bo mi się leki kończą i zostanie tylko maść - Zapewniłam z uśmiechem.
- W ogóle jakie brałaś leki?
- Magnez, przez utratę krwi i wzmacniające organizm po operacji, niby nic szczególnego, ale te drugie strasznie "mulą" człowieka - Zrobiłam mały grymas i ponownie zajęłam się jedzeniem.
- Myślałem czy by Ci nie dać kluczy od domu - Zaczął, ale szybko pokiwałam głową.
- Nie będzie to konieczne. Na razie i tak nie mogę sobie robić spacerów, a jak wydobrzeje to wrócę do siebie - Zapewniłam uśmiechem.
- No jak chcesz, ale według mnie możesz tutaj mieszkać ile chcesz. A co z Twoją pracą? Nie będziesz mieć problemów?
- Och no gdzie, dostałam nawet premię - Zaśmiałam się - Powinni mieć ochronę, a tak między nami jej nie ma, i dostałam małą premie za niewspominanie o tym i urlop. Tylko nie mów swojemu szefowi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz