piątek, 27 października 2017

Od Taigi

Muszę przyznać, że praca z 5 latkiem, była dużo lepsza, niż z moim własnym bratem. Grzecznie słuchał co i jak trzeba dodawać. Chciał nawet pokroić banana, ale miałam lekkie obawy, czy nie zrobi sobie krzywdy, więc dałam mu łyżeczkę, aby smarował gotowe już naleśniki.
- O przyszedł Will, to on nam pokroi banany, co? - Uśmiechnęłam się miło.
- No dobla - Mruknął, ale zaraz się rozchmurzył, gdy zrozumiał, że może powyjadać trochę słodyczy. W końcu usiedliśmy razem, aby się zajadać, tymi kaloriami. Gdy zaczęłam dolewać im soku, Ai zaczął płakać, co wywołało u nas spore zaskoczenie.
- Co się stało? Aż takie okropne? - Zapytałam, nachylając się nad nim.
- Ne - Pokiwał głową - Są mniam.... Ale... Mama nigdy mi takich nie zlobila - Pociągnął nosem, patrząc na swoje naleśniki. Po tych słowach zrobiło mi się strasznie przykro. Moi rodzice idealni nie byli, często się kłócili, ale nie wyobrażałam sobie dzieciństwa bez mamy naleśników, czy innych pyszności.
- Może Twoja mama dużo pracuje? Wiesz, myślę, że jak jej powiesz, to znajdzie chwilę, aby zrobić dla Ciebie takie śniadanie - Próbowałam go pocieszyć.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon