- Tego niestety nie zmienisz, nie ważne jakbyś się nie starał - Również westchnęłam - Nie myśleliście nad tym, żeby no nie wiem... Zrobić pułapkę? - Przechyliłam głowę, wciąż na niego patrząc.
- Pułapkę? - Podniósł jedną brew
- No tak, wiele atakowanych jest w takich miejscach publicznych, po zamknięciu sklepu, baru, czasami nawet nie zdążą go zamknąć. Jakby kogoś w takim barze ustawić i trzymać ten lokal wyjątkowo długo otwarty, może Ci ludzie zechcieliby zaatakować - Wytłumaczyłam.
- No tak, ale jeśli to grupa, to jedna osoba nic im nie zrobi.
- Dlatego ma to być pułapka - Zaśmiałam się - W magazynie był by cały uzbrojony oddział, oni przecież daliby sobie radę - Wzruszyłam ramionami.
- Chyba nie tylko ja minąłem się z powołaniem - Uśmiechnął się.
- Wiesz, często grałam z bratem w różne gry kryminalne i wojskowe, gdzie się takie rzeczy robiło- Pokazałam mu język
- Tylko to wszystko nie jest takie proste, jak w grach - Westchnął, opierając się o kanapę.
- Ale to tylko pomysły, nie mówię, że trzeba je realizować - Ułożyłam dłoń na jego ramieniu ze szczerym uśmiechem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz