- No tak, masz rację. - lekko skinąłem głową. - To co, może kiedyś wybierzemy się gdzieś autostopem? - uśmiechnąłem się.
- Taaa, chyba będziesz musiał jechać sam. - lekko odwzajemniła gest.
Patrzałem na nią chwilę z delikatnym uśmiechem, a dokładniej w jej oczy. Lekko odgarnąłem jej kosmyk włosów za ucho, szybko jednak się otrząsnąłem i powróciłem do rzeczywistości.
- Oj, chyba coś ci się rozwiązało... - spojrzałem na dość spory kawałek bandażu, wystający z jej koszulki.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz