Pokręciłam niedowierzająco głową. Zacieszały, jakby zobaczyły mnie z wygranym kuponem na milion dolarów. Westchnęłam cicho.
- Znowu się nachlały i będę musiała każdą prowadzić do domu - Mruknęłam, bardziej sama do siebie, ale Will musiał to usłyszeć, gdyż się roześmiał.- Wyjdziemy się przewietrzyć? Trochę duszno się zrobiło.
- Nie boisz się, że znowu się zgubią? - Skinął głową na paczkę dziewczyn, które były chyba najbardziej wyrazistymi osobami w tym momencie.
- Nie, teraz będzie je bardzo łatwo odnaleźć.
- W takim razie chodź - Schował swoje dłonie do kieszeni spodni idąc w kierunku wyjścia. Znaleźliśmy się na parkingu, nieopodal nas kilka osób paliło, inne rozmawiały, a jeszcze inni wciągali coś, co nic mi nie przypominało.
- Powinieneś teraz wyciągnąć blachę i ich skuć - Zaśmiałam się cicho, tak żeby tylko on mógł mnie usłyszeć.
- Niestety jeszcze nie mogę, nie lubisz takich... zabaw? - Podniósł zaciekawiony brew.
- Nie.... Znaczy się... Przyznaję, paliłam zioło, ale z pewnego źródła i w wielu krajach uznawana jest za leczniczą, a naukowcy odkryli, że obniża ryzyko zachorowań na raka - Powiedziałam z dumą i uśmiechem - Ale wciągać nigdy nie będę, nie ma gorszego uzależnienia - Westchnęłam.
- Tu się z Tobą zgadzam - Nim dokończył swoje zdanie, gdzieś w oddali usłyszeliśmy gromki huk. Raczej od petardy, ale w sumie wystrzału z pistoletu, nigdy nie słyszałam.
- Znowu - Rozejrzałam się, gotowa w każdej chwili uciec do środka.
- Co znowu? - Spojrzał na mnie z całkowitą powagą.
- Od jakiegoś czasu są takie skoki w naszym mieście, na sklepy, ludzi, strach samemu iść wieczorem, zwłaszcza jak się jest dziewczyną... Lepiej będzie jak wejdziemy.
- Idź, zaraz Cię dogonię - Spojrzał w kierunku, z którego dobiegał hałas. Dziwne.
- Chcesz zgrywać bohatera? - Na te słowa nawet nie zareagował - Miło się gadało Will, ale lepiej jak pozbieram dziewczyny i już pójdziemy, nie chce znaleźć się w środku jakieś akcji.
- Wezwij lepiej taksówkę
- Chyba tak zrobię... Cześć, może jeszcze kiedyś się spotkamy - Podniosłam dłoń w geście pożegnanie i z niewielkim uśmiechem weszłam do środka. Pozbierałam dziewczyny i po kilku minutach siedziałyśmy już w taksówce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz