niedziela, 12 listopada 2017

Od Willa

- Jasne. - Uśmiechnąłem się.
Wyjąłem z torby ciastka, które wybrała oraz napoje. Nie bawiliśmy się w kubeczki, po prostu piliśmy razem z gwinta. Ciastka były naprawdę dobre, na tyle, że zjedliśmy razem cale pudełko. Mam tylko nadzieję że nie będą bolały nas po tym brzuchy. Dzieki słońcu i delikatnemu wiaterkowi wyschliśmy bez używania ręczników. Później lezeliśmy znów razem na kocu ba brzuchach, z tą różnicą że teraz Głaskałem ją opuszkami palców po plecach. Miałem zamknięte oczy i Uśmiechnąłem się delikatnie.

Tai?

Od Taigi

Usmiechnelam sie między pocalunkami. Było to tak bardzo przyjemne. Jego mokre ciało przylegalo do mojego co mi absolutnie nie przeszkadzało. Był gorący i taki miły w dotyku. Nie moglam sie nacieszyć jego obecnością.
- Idziemy na koc? - Oderwalam się od niego i Usmiechnelam
- Pewnie, później można rozpalić ognisko, kupiłem pianki
- Nie najem się samymi piankami. Będziemy musieli upolowac jakieś mięsko! Sarnina jest w sumie dobra - Oblizalam wargi na co tylko się zasmial.
- Oczywiście będziemy polować - Pokiwal niewierzaco głową - Później możemy pojechać do mnie na kolację
- Jestem za - Usiadłam na kocu wyciągając jakieś ciastka i butelkę z wodą - Tylko wcześniej wjedziemy do mnie, dobrze? Odloze rzeczy, przebiore się i nakarmie kocura

Od Willa

- Hmm, kusząca propozycja. - uśmiechnąłem się.
Pochyliłem się nad woda, podałem jej ręce, a kiedy je złapała, wciągnąłem ją na pomost. Uśmiechnęła się i złączyła nasze usta w pocałunku. Też się uśmiechnąłem i przedłużyłem nasz pocałunek jednocześnie obejmując ją w talii. Dziewczyna wsunęła dłoń w moje włosy, dalej się całowaliśmy. Stykaliśmy się ciałami, lekko pochylałem głowę aby nie musiała stawać na palcach, gdyż domyślam się że na dłuższy czas to niewygodne.

Tai?

Od Taigi

- Ja już znam ten Twój podejrzliwy uśmiech, z pewnością coś planujesz - Dzgnelam go między zebra na co się zasmial
- Nic nie planuje. Scigamy się? Kto pierwszy obok pomostu - Podniósł jedna brew z uśmiechem
- Okej. Start! - Krzyknelam odpychajac się od niego i płynąc w wyznaczone miejsce. Gdzieś w połowie mnie niestety wyprzedził i płynął do końca jako pierwszy.
- To co wygrałem? - Złapał się za belkę która wystawala z wody
- Możesz dostać buziaka - Usmiechnelam sie do niego

Od Willa

- Spokojnie. - zawołałem ze śmiechem. - Przecież już nic ci nie zrobię. - podniosłem ręce w geście obronnym.
- Obiecujesz? - patrzała na mnie podejrzliwie.
- Przysięgam. - powiedziałem pewnie. - Oj no chodź. - Pokręciłem rozbawiony głową.
Ta dalej niepewna podpłynęła do mnie. Uśmiechnąłem się.
- Will niee! - jęknęła.
- Ale co? Przecież nic ci juz nie robie. - parsknalem śmiechem. - Wiesz, przykro mi, że mi nie ufasz... - udałem smutek.

Tai?

Od Taigi

Zasmialam się widząc jak woda wylądowała na nim. Nie planowałam tego ale wyszło świetnie. Może nie było to wiele, ale mnie rozbawilo
- Dobrze Ci tak - Pokazałam mu język
- Dobrze? Podniósł jedna brew A ja pewnie skinelam glowa z uśmiechem. Bez słów wstał i podniósł mnie na tak zwaną księżniczkę i szedł w kierunku wody. Moje krzyki i błagania nic nie dały. Uparcie szedł coraz glebiej do jeziora. W koncu oboje byliśmy zamoczeni, nawet jego pies wskoczył za nami gdy się zorientował gdzie jesteśmy.
- O Ty! - Ochlapalam go wodą. Przeczesal dłonią mokre już włosy, patrząc na mnie z lobuzerskim uśmiechem - Nawet o tym nie myśl - Zaczelam się cofać żeby tylko mnie nie dopadł - Will ja nie chce mieć mokrych włosów! - Krzyknelam wręcz uciekając od niego

Od Willa

- Świat potrafi zaskakiwać. - uśmiechnąłem się rozsmarowując preparat na jej plecach.
Kiedy skończyłem, również się położyłem. Założyłem okulary przeciwsłoneczne i zamknąłem oczy. Podczas tego rozmawialiśmy na luźne tematy i cieszyliśmy swoją obecnością.
W końcu jednak znudziło mi się leżenie i siadłem przeciągając się.
- Idziemy do wody? - spytałem.
- Zaraz. - zamruczała zadowolona.
Wziąłem plastikowy kubeczek i ruszyłem w stronę wody, nabrałem w niego trochę cieczy i wróciłem do Tai, przykucnąłem przy niej i wylałem troszkę na jej nogę i brzuch. Od razu się podniosła, ściągnęła okulary i zabiła mnie wzrokiem. Uśmiechnąłem się a ona wtedy uderzyła kubek, który trzymałem w dłoni, powodując że reszta zawartości znalazła się na mnie. Zaśmiałem się lekko siadając na piasku.

Tai?
Szablon