Przez następne dni starałam się nie myśleć o tym co się stało. To straszne ale im bardziej tego nie chciałam tym było gorzej. Sprzatalam, gotowałam i robiłam inne pierdoly żeby tylko zająć czymś swoje myśli. W końcu nastał czas na wyjechanie do rodziców. Ubralam się w Biała sukienkę i niewielkie szpilki. Włosy rozpuscilam i pomalowalam się delikatnie. Konczylam pryskac się perfumem gdy usłyszałam dzwonek. Otworzyłam Willowi z uśmiechem.
- Ślicznie wyglądasz - Uśmiechnął się do mnie co odwzajemnilam
- Dziękuję Ty też się wystoiles. Wezmę tylko torebkę i możemy już iść - Poszłam do sypialni gdzie wisiała na krześle.
- To co możemy jechać? - Oparł się o futryne a ja wyszłam do niego
- Owszem. Zamykam drzwi i możemy iść
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz