Usmiechnelam sie między pocalunkami. Było to tak bardzo przyjemne. Jego mokre ciało przylegalo do mojego co mi absolutnie nie przeszkadzało. Był gorący i taki miły w dotyku. Nie moglam sie nacieszyć jego obecnością.
- Idziemy na koc? - Oderwalam się od niego i Usmiechnelam
- Pewnie, później można rozpalić ognisko, kupiłem pianki
- Nie najem się samymi piankami. Będziemy musieli upolowac jakieś mięsko! Sarnina jest w sumie dobra - Oblizalam wargi na co tylko się zasmial.
- Oczywiście będziemy polować - Pokiwal niewierzaco głową - Później możemy pojechać do mnie na kolację
- Jestem za - Usiadłam na kocu wyciągając jakieś ciastka i butelkę z wodą - Tylko wcześniej wjedziemy do mnie, dobrze? Odloze rzeczy, przebiore się i nakarmie kocura
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz