- Jasne, myślę, że nie będzie robić mi to problemu. - stwierdziłem z delikatnym uśmiechem.
Czułem się dziwnie kolejny raz powstrzymując się o rozmowy o tym, co się wczoraj stało a ona nie pamięta. Może to lepiej? Bo ona na pewno czułaby duże zakłopotanie i bałem się, że w ogóle oddali się ode mnie. Tego bym nie przeżył. Na pewno nie.
- Ale chyba trochę potańczymy wtedy, co? - uśmiechnąłem się lekko przejeżdżając palcem po jej ramieniu.
- No nie wiem, będziesz miał posiniaczone stopy. - zaśmiała się delikatnie.
- Bez przesady, będzie dobrze. - stwierdziłem z lekkim uśmiechem.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz