Kiedy zamknąłem za sobą drzwi odetchnąłem ciężko, będzie trzeba jakoś odsunąć od siebie te myśli z wczoraj inaczej przepierdzielę cały dzień i każdy następny. Przeczesałem włosy dłonią, po chwili wsiadłem w samochód i pojechałem pierw do siebie. Od razu wyprowadziłem Quebo na spacer, aby załatwił swoje potrzeby. Gdy wróciliśmy on pałaszował swoje śniadanie, a ja poszedłem wziąć prysznic i się przebrać. Niestety później nie miałem dużo czasu, gdyż musiałem jechać na komendę.
Nasz dziwak siedział w izolatce, na kamerach można było widać podrapane ściany, najczęściej siedział w rogu niewielkiego pomieszczenia, z ust kapała mu piana, oczy miał czerwone - wyglądał okropnie i przerażająco. Odkąd go zamknęliśmy, w mieście jest niby spokojniej, jednak ja dalej odczuwam pewien niepokój. Po prostu czuję, że to nie koniec piekła, jakie nam zgotują. Mam nadzieje ze nie dojdzie do tego, że będę musiał się stąd wynieść... cholera, wiedziałem że popełnię ten błąd. Przywiązałem się do tej dziewczyny i teraz będę miał same problemy. Czemu serce nie sługa... westchnąłem ciężko.
Cały dzień minął mi monotonnie, jedynie mieliśmy ćwiczenia ze strzelania w nogi czy w ramiona, później puścili nas do domu. Będąc już u siebie rzuciłem się padnięty na łóżko. Niby nic wielkiego nie robiłem, jednak czułem wewnętrzne zmęczenie. Na ustach cały czas czułem miękkie usta Tai i to mnie denerwowało. Dlaczego ta myśl mnie prześladuje? Cholera... ja chyba nie... zakochałem się?
tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz