Lekko skinąłem głową siedząc wygodnie na hustawce.
- No to do pracy raczej jeszcze nie wrócisz, co? - Uśmiechałem się delikatnie.
- Myślę że nie będzie z tym problemu. - odwzajemniła gest.
Chwilę siedzieliśmy w ciszy, jednak nie była to krępująca cisza, wręcz przeciwnie.
- Dzisiaj wieczorem zamierzam poznać swój sekret. - Zaśmiałem sie lekko.
- Tak, pewnie... lub ja poznam twój drugi. - pokazała mi język na co wywróciłem oczami z lekkim uśmiechem.
Bujaliśmy się lekko i rozmawialiśmy na różne, najróżniejsze tematy. Niemożliwe szybko zleciało nam tak pół dnia, gdyby nie telefon do mnie, pewnie siedzielibyśmy tak jeszcze dłużej.
- Muszę pojechać na komendę, podobno mają na przesłuchaniu tego mordercę. - powiedziałem szybko.
- Może w końcu bedzie spokojnie?
- O ile to rzeczywiście on... - Westchnąłem chowają telefon do kieszeni.
- Trzeba być dobrej myśli - również wstała.
Tai została w domu, a ja pojechałem prosto na komendę. Jeden z policjantów wprowadził mnie do pomieszczenia, gdzie odbywały się przesłuchania, bylo tam jednak trochę inaczej niż zwykle. Biurko było przesunięte w róg pomieszczenia, na krzesełku siedzial... jakiś mężczyzna. Był solidnie związany, siedział ze spuszczoną głową. Miał strasznie rzadkie, siwe włosy, brudne od krwi. Podobnie brudne było jego ubranie. Przeszły mnie dreszcze, serce waliło szybko.
Do środka wszedł jeden z najważniejszych osób tutaj, miał ze sobą długi, metalowy pręt.
- To jest chore - mruknął.
Ogólnie był cały blady, również wyglądał na zestresowanego. Szturchnął naszego delikwenta tym prętem, za on gwałtownie podniósł głowę i wgryzł się w niego, odgryzł kawałek METALU. Wypluł go i spojrzał na mnie. Z paszczy zwisał mu długi jezyk, jak u jaszczurki. W oczach miał obłęd i pianę na pysku. Szarpał się i wydawał z siebie dziwne dźwięki.
- Kurwa mać... - mruknąłem przeczesując wlosy dłonią.
- Dobrze powiedziane - widząc, jak to coś zaczyna sie coraz bardziej szarpać wyprowadził mnie stąd i zamknął na wszelkie możliwe zamknięcia ciężkie drzwi.
- Media nie mogą sie o tym czymś dowiedzieć. Jeśli dalej będzie sie działo to, co się działo, bedzie to oznaczało że jest ich więcej. A wtedy... będziemy w dupie. - oparł sie o ścianę. - Widząc ten obłęd w oczach dziwię się, że nie powymordowywał całego miasta. - mruknął. - Bądź ostrożny i miej oczy dookoła głowy, one mogą być wszędzie. - mówił poważnie.
Lekko skinąłem głową. Po kilku minutach mogłem już wrócić do domu. Po drodze zrobiłem jeszcze małe zakupy. Wchodząc do domu dalej bylem przerażony tym czymś. Widziałem wiele potworów, ale ten wywołał u mnie dziwny niepokój.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz