niedziela, 12 listopada 2017

Od Willa

- Jasne, dobry pomysł. - uśmiechnąłem się lekko.
Nie musiałem na nią długo czekać, zabrała klucze i wyszliśmy z domu. Pojechaliśmy jeszcze do mnie, założyłem szybko kąpielówki i znów wciągnąłem na nie spodnie. Do torby sportowej spakowałem koc, ręcznik. Wziąłem też smycz Quebo, wiem że lubi wodę i na pewno chętnie popływa z nami. Po kilku minutach byłem już gotowy. We trzech wpakowaliśmy się do samochodu, pojechaliśmy do sklepu. Kupiliśmy różne przekąski, napoje oraz pianki, liczyłem na to, że może uda nam się zrobić ognisko gdy się ściemni.
Jako że na głównej plaży było masa ludzi, poprowadziłem Tai na trochę mniej znaną plażę. Niby dzika, jednak znacznie czystsza niż główna, to samo było z wodą - niezwykle przejrzysta. Był tu też stary pomost, miał kilka dziur, wiadomo - nie był idealny jednak  na pewno nie zawali się pod naszym ciężarem. Rozłożyłem koc i ściągnąłem spodnie oraz koszulkę zostając w samych kąpielówkach.

Tai?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon