Cała ta scena wydawała się absurdalna. Na pierwszy rzut oka myślałam, że są to przyjaciele, ale widząc tą scenę, mam powody, dla których mogłabym się mylić. Chciałam iść za chłopakiem i zapytać czy wszystko dobrze, ale nie mogłam teraz wyjść. Wymusiłam na twarzy uśmiech, kładąc danie przed mężczyzną, a zaraz obok niego, rachunek. Do końca mojej zmiany pozostała godzina. Zdążyłam posprzątać stoliki i odebrać swoje napiwki. Przebrałam się w dżinsy, rozpinaną bluzę i trampki nakładając torbę na ramię. Ziewnęłam przeciągle, biorąc jeszcze kawę na wynos. Szłam przez park, pochłonięta swoimi myślami, gdy ktoś złapał mnie za ramię. Odruchowo chciałam się obronić, wykręcając dłoń przeciwnika. Na szczęście moje (lub też jego), szybko zorientowałam się, że to Will.
- Och, wybacz. Taki trik - Uśmiechnęłam się przepraszająco - Nic Ci nie jest?
- Nie jest okej - Złapał się za rękę - Nie sądziłem, że znasz samoobronę.
- Mówiłam, ostatnio w mieście dzieją się nie najlepsze rzeczy, a ja nie mieszkam w zbyt dobrej dzielnicy. To co się stało w restauracji...
- To nic takiego, nie przejmuj się tym. Mogę wiedzieć w jakiej dokładnie mieszkasz? - Zapytał, jakby z olśnieniem.
- No nie wiem czy powinnam Ci mówić - Ułożyłam dłoń na swoim karku.
- Spokojnie nie chce Cię śledzić. W ramach praktyk współpracuje z policją, prowadzimy dochodzenie, pytam teraz jako taki policjant - Posłał w moim kierunku uśmiech. Przyłożyłam palec do ust.
- Wiesz, gdzie jest taka mniejsza galeria? Tam, gdzie tydzień temu był wybuch? - Na to pytanie skinął głową - Dosłownie 100 metrów dalej są bloki, właśnie tam mieszkam.
- Widziałaś wybuch?
- Tak i nie. Widziałam samą końcówkę i uciekających ludzi, nie wiem czy to podpalacze czy niewinni przechodni, ale biegli jak jacyś zawodowcy - Przyznałam z lekkim rozbawieniem - Ale to już mówiłam na policji, można powiedzieć, że mnie wtedy wyśmiali - Pokazałam mu koniuszek języka.
- Rozumiem....
- A Ty jaką sprawą konkretnie się zajmujesz?
- Nie mogę niestety powiedzieć. Tajemnica zawodowa, zresztą pewnie to znasz - Spojrzał na mnie, gdy szliśmy przez park.
- Trochę tak. Idę w tą stronę - Wskazałam na uliczkę po prawej stronie - A Ty?
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz