- Jak tutaj ładnie - Usmiechnelam sie ściągając swoje ubrania pod którymi miałam czarny strój kąpielowy. Na nosy założyłam jeszcze okulary przeciwsłoneczne i wygodnie położyłam się na jednym z kocy.
- Powinnaś się czymś posmarować bo się spalisz - Will rzucił w moja stronę torbę.
- Dobra, dobra - Zaczelam pryskac całe swoje ciało - Jak się poloze na brzuchu to mi pomożesz? - Usmiechnelam sie niewinnie
- No pewnie - Z uśmiechem kucnal obok mnie. Podalam mu spray, kładąc się tak jak mówiłam wcześniej
- Znasz fajne miejsce, niby Stare A jest tutaj tak pięknie - Spojrzałam na psa który zajął się obgryzaniem znalezionego patyka
- Mało kto wie, że dzikie plaże są o wiele lepsze niż te główne
- Sama o tym nie wiedziałam - Przyznalam czując jego ciepłe dłonie na swojej skórze
niedziela, 12 listopada 2017
Od Taigi
Od Willa
Nie musiałem na nią długo czekać, zabrała klucze i wyszliśmy z domu. Pojechaliśmy jeszcze do mnie, założyłem szybko kąpielówki i znów wciągnąłem na nie spodnie. Do torby sportowej spakowałem koc, ręcznik. Wziąłem też smycz Quebo, wiem że lubi wodę i na pewno chętnie popływa z nami. Po kilku minutach byłem już gotowy. We trzech wpakowaliśmy się do samochodu, pojechaliśmy do sklepu. Kupiliśmy różne przekąski, napoje oraz pianki, liczyłem na to, że może uda nam się zrobić ognisko gdy się ściemni.
Jako że na głównej plaży było masa ludzi, poprowadziłem Tai na trochę mniej znaną plażę. Niby dzika, jednak znacznie czystsza niż główna, to samo było z wodą - niezwykle przejrzysta. Był tu też stary pomost, miał kilka dziur, wiadomo - nie był idealny jednak na pewno nie zawali się pod naszym ciężarem. Rozłożyłem koc i ściągnąłem spodnie oraz koszulkę zostając w samych kąpielówkach.
Tai?
Od Taigi
- Długo nie mogłam zasnąć a później obudził mnie mój wspollokator chcący się najeść - Usmiechnelam sie do niego delikatnie - A jak było u Ciebie?
- Też nie mogłem zasnąć a obudził mnie sms od Ciebie - Zasmial się cicho
- Myślałam że już nie śpisz - Usmiechnelam sie przepraszajaco na co tylko pomachal ręka
- I tak był czas aby wstać, także nic się nie stało - Zapewnił - Słuchaj jest ładna pogoda może wybierzemy się nad jezioro? - Zaproponował na co się Usmiechnelam promienie
- Pewnie, dawno już nie plywalam. Pójdę się tylko spakować poczekasz?
- Tak ja tylko wezmę kapielowi i ręcznik to tam kilka sekund - Oparł się wygodnie o kapane
- Okej to spakuje wszystko a po drodze wjedziemy do sklepu po coś do picia i może jakieś przekąski
Od Willa
Uśmiechnąłem się łapiąc za widelec. Nabrałem na niego trochę zapiekanki i włożyłem do ust. Tai patrzała na mnie wyczekująco.
- Bardzo dobre, nie wiem czemu twierdzisz, że nie umiesz gotować. - stwierdziłem biorąc łyk soku.
- Nie jest złe, ale bez przesady. - parsknęła śmiechem.
Pokręciłem lekko głową i jadłem dalej. Zjadłem wszystko, naprawdę mi smakowało i nie mówiłem tego tylko dlatego, żeby nie było jej przykro. Kiedy i ona skończyła jeść, pomogłem jej zmywać a później już usiedliśmy na kanapie.
- Jak minęła noc? - spytałem głaszcząc ją po dłoni i uśmiechając lekko.
Tai?
Od Taigi
Otworzyłam drzwi z uśmiechem a gdy zobaczyłam bukiet róż zrobił się on jeszcze większy
- Nie musiałeś - Wpuscilam go do środka przyjmując kwiaty
- Ale chciałem, podobają Ci się?
- Tak są piękne. Dziękuję. Siadaj zaraz podam obiad, zrobiłam zapiekankę makaronowa myślę że ciężko to zepsuć - Zasmialam się cicho szukając po szafkach jakiegos wazonu. Kiedy odłożyłam już kwiaty i umylam rece zaczęłam nakładać to co miało przypominać zapiekanke
- Pachnie ładnie - Uśmiechnął się do nie widząc najwyraźniej moją minę
- Jak Ci nie będzie smakować to powiedz zamowimy coś wtedy, nie zmuszaj się na siłę - Postawiłam przed nim talerzyk i nalalam soku
- Musisz uwierzyć w swoje umiejętności
- Ale ich brak - Zasmialam się kładąc dłoń na widelcu - No to teraz się okaże czy jest to w ogóle jadalne
sobota, 11 listopada 2017
Od Willa
obudził mnie sms. no tak, tak to się śpi jeśli zaśnie się dopiero w środku nocy. Zaspany podniosłem telefon i odczytałem sms, po którym lekko się uśmiechnąłem.
- Na pewno będzie pyszne, chętnie wpadnę. - odpisałem od razu.
- To czekam tak o 14:30 ;)
Spojrzałem na godzinę, dochodziła już 10. Ziewnąłem i niechętnie wygrzebałem się z łóżka, po tym od razu poszedłem wziąć prysznic. Właściwie do tej 14 czas zleciał mi niemożlwie szybko... w końcu zacząłem zbierać się do Tai. Wsiadłem w samochód i pojechałem pod jej dom, gdzie byłem już po kilku minutach. Po drodze kupiłem bukiet kwiatów, które myślę że spodobają się Tai. Schowałem bukiet za plecy i zapukałem do drzwi jej mieszkania, nie musiałem czekać długo aż mi otworzy.
Tai?
Od Taigi
- Nie wiem czemu nie powiedziałeś tego wcześniej. Tez Cię kocham i pewnie że chce żebyśmy byli razem - Wstałam i podnioslam się na palcach aby moc doaiegnac jego ust - To do jutra?
- Do jutra Tai- Jeszcze na pożegnanie przytulił mnie wychodząc z mieszkania. Zamknelam za nim i udałam się pod prysznic. Cały czas czułam jego ciepło i niesamowitą radość. Ledwo co udało mi się zasnąć tej nocy.
Obudzilo mnie dziwne uczucie na policzku. Gdy otworzyłam oczy spostrzeglam kocura który namiętnie mnie lizal. No tak czas na śniadanie. Od samego rana chodziłam uśmiechnięta. Nie moglam sie doczekac kolejnej wizyty Willa
- Hej to może wpadniesz na obiad? Spróbuję zrobić coś jadalnego - wysłałam mu smsa z uśmiechem, zabierając się za śniadanie które składało się z czekoladowych płatków i mleka